"Pijesz parzoną czy rozpuszczalną?"

Powyższe pytanie zadajemy sobie z koleżankami zawsze rano będąc w pracy, kiedy na zapleczu nasz elektryczny czajnik delikatnym pstryknięciem oznajmia zagotowanie wody. 

Właściwie często miałam dylemat, który rodzaj kawy wybrać. Jednego dnia piłam rozpuszczalną, jednego piłam "fusiarę" - w zależności od nastroju. Ale specjalnie nie zastanawiałam się nad różnicą pomiędzy nimi. Wiedziałam tylko, że jedna po zalaniu wodą zostawia fusy na dnie kubka a druga nie. Natomiast
w smaku były dość podobne. I tak naprawdę ta wiedza zupełnie mi wystarczała.





Ostatnio ja i mój mąż poddaliśmy się profilaktycznemu badaniu żołądka. Lekarz wydał kilka dyspozycji co do sposobu odżywiania, a raczej jego regularności. To
z kolei zainspirowało mnie do poszperania w sieci
i znalezieniu kilku zasad dotyczących dbania o układ pokarmowy. Natknęłam się na temat kawy, bo jest ona niestety czynnikiem drażniącym żołądek jeśli pija się ją litrami. I tak od strony do strony, zaczęłam się zastanawiać jakie są tak naprawdę zalety i wady kawy. Jaką pić na co dzień, bo przecież nie chcę jej całkiem wyrzucić z jadłospisu ;)

No i dylemat rozwiązany. "Pijesz parzoną czy rozpuszczalną?" - już wiem co odpowiedzieć. Przeanalizowałam plusy i minusy obu rodzajów kawy.



 + naturalne, zmielone ziarna kawy uprzednio poddane jedynie procesowi palenia w wysokiej temperaturze przez ok. 15 minut
+ jest źródłem przeciwutleniaczy
+ pobudza ze względu na kofeinę w niej zawartą
+przyspiesza przemianę materii
+ zawiera witaminę B3, której nasz organizm potrzebuje z pożywienia
+ podnosi poziom serotoniny i dopaminy
+ cudnie pachnie
                                                                            + można ją łączyć z mlekiem, śmietanką

- w nadmiernych ilościach ma działanie drażniące żołądek
- w nadmiernych ilościach wypłukuje mikroelementy z organizmu                                                           (zaleca się po każdej filiżance kawy wypić szklankę wody mineralnej)
- w nadmiernych ilościach powoduje zaburzenia snu
                                                 




+ nie zostawia fusów na dnie filiżanki
+ po zalaniu wodą jest tak naprawdę gotowa do picia, bo nie musi się zaparzyć
+ zawiera mniej cholesterolu niż kawa naturalna
+ pobudza (ale w mniejszym stopniu niż "parzeniucha", bo zawiera mniej kofeiny)
+ można ją łączyć z mlekiem, śmietanką, czekoladą

- ziarna kawy palone, zmielone, poddane około trzykrotnemu procesowi parzenia
w wysokiej temperaturze

- podczas obróbki cieplnej mogą wytworzyć się z niej związki akrylamidu (rakotwórczy)
- zawiera glin i nikiel, które mogą wywoływać alergię (zwłaszcza nikiel)
- w nadmiernych ilościach może zahamować proces wchłaniania żelaza
- zawiera mniej przeciwutleniaczy 
- zawiera dwa razy więcej szczawianów niż kawa parzona (szczawiany mogą powodować kamicę nerkową)
- gorszy - mniej intensywny - smak w porównaniu do kawy parzonej (choć to oczywiście kwestia upodobań)
- droższa


Zwracam uwagę nie na ilość minusów lub plusów, ale na ich treść. Kawa parzona przekonuje mnie swoimi zdrowotnymi właściwościami. 

(Oczywiście jeśli będę ją pić w dużych ilościach to zalety mogą zamienić się w wady, także wszystko w granicach rozsądku!)


Również sam fakt, że jest to kawa, która nie przechodzi długiej drogi w fabryce, jest dla mnie bardzo ważny. Mam wtedy uczucie, że piję napój praktycznie naturalny, niczym nie skażony. 

Wiadomo, że niezależnie od rodzaju, często pita kawa przebarwia zęby, drażni układ pokarmowy i może uzależnić. Ale jeśli nie wyobrażamy sobie bez niej dnia, to warto zastanowić się nad jej zaletami i wybrać tzw. mniejsze zło.



Odżywianie to przede wszystkim proces myślowy.





Źródło zdjęć: Internet



                                                   

Komentarze

  1. Najlepiej parzona w tak zwanym "tygielku" gyż wówczas część plusów kawy rozpuszczalnej przechodzi na kawę parzoną :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz